Róża wiatrów Kraje byłego ZSRR Represje antyzwiązkowe na Ukrainie. Dla Francuzów pracuje się całodobowo
Represje antyzwiązkowe na Ukrainie. Dla Francuzów pracuje się całodobowo PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 
Róża Wiatrów - Kraje byłego ZSRR
Wpisany przez Bartlomiej Zindulski   
wtorek, 22 lipca 2008 12:32
Pracownicy hipermarketu "Auchan" informują o wypadkach poważnego łamania praw pracowniczych. W supermarkecie w praktyce obowiązuje 16- i 20-godzinny dzień pracy. Za niepodporządkowanie się temu grozi zwolnienie z pracy.

Francuski gigant handlowy "Auchan" otworzył swój pierwszy hipermarket w Kijowie pod koniec marca. Na 15 tys. metrów kwadratowych powierzchni rozmieszczono setki stelaży, dziesiątki butików, zarudniono ponad 500 pracowników. Jednak europejskie logo firmy kryje bynajmniej nie europejskie warunki pracy - twierdzą zatrudnieni.

"Do zorganizowania się w związku zawodowym zmusił nas stosunek francuskiego i ukraińskiego kierownictwa do pracowników hipermarketu - mówi przywódca grupy inicjatywnej związku zawodowego «Захист праці» ("Obrona pracy"), Aleksander Rużińskij. - Oburzające było to, że dzień roboczy trwa nie 8, lecz 20 godzin. Niekiedy trzeba było pracować dosłownie całą dobę. Oprócz tego była też cała masa innych problemów. Na przykład firma miała zapewniać pracownikom obiady. Ale do czasu oficjalnego otwarcia marketu nie zrobiono tego. Potem zaczęto wydawać bardzo skromny posiłek, do którego trzeba było dopłacać".

Jak mówi Rużiński, wielu pracowników przyjmowano do pracy w "Auchan" bez wpisów do książeczki pracy i legitymacji ubezpieczeniowej. W rezultacie - okazali się pozbawieni wszelkich praw. Studentów zatrudniano tylko na jeden dzień roboczy, który trwał 15 godzin. "Wołający o pomstę wypadek zdarzył się parę miesięcy temu. Pewnemu studentowi maszyna do krojenia sera odcięła cztery palce. Wsunięto mu do kieszeni 100 hrywien (44 zł), wyprowadzono z firmy i zasugerowano, że pewnie "upadł na butelki" - wspomina przewodniczący związku zawodowego.

Po tym wszystkim robotnicy postanowili stworzyć związek zawodowy. Doświadczeniem podzielili się z nimi koledzy z supermarketu "METRO Cash&Carry", gdzie grupa inicjatywna "Obrony pracy" była już od dawna. Pracownica "Auchan", która chce zachować anonimowość z obawy przed represjami, opowiada: "Na początku było nas 6 osób. Wkrótce zaczęli się zapisywać nowi - związek zaczął się powiększać. Ale już po kilku dniach poczuliśmy wywieraną na nas mocno presję, chociaż nie zdążyliśmy nawet przedstawić naszych żądań. Jednego z członków związku zmuszono do zwolnienia się, a jeszcze czterech - do napisania oświadczenia o wystąpieniu ze związku".

Dwa tygodnie od stworzenia związku, zwolniono też Aleksandra Ryżinskiego: "Zarzucono mi, że nie pracowałem po 20 godzin, a tylko po 16. Przez cały ten czas byłem w pracy, ale ludzie, patrząc mi w oczy, podpisywali protokół, że mnie nie było... Największy entuzjazm w walce ze związkiem przejawiała HR-manager Olga Wowk". Teraz "Obrona pracy" domaga się przywrócenia Aleksandra do pracy na drodze sądowej.

Niestety, pani Wowk odmówiła wypowiedzi na ten temat, zasłaniając się zaleceniami kierownictwa. W centralnym biurze "Auchan" wszyscy również odmawiają komentarza. Udało się jedynie ustalić, że całkowite milczenie w tej sprawie zalecone zostało przez francuskie kierownictwo firmy.

"Związki zawodowe zazwyczaj kojarzone są z jakimiś przemysłowymi gigantami. Dlatego też aktywizacja pracowników handlu i usług była dla wielu zaskoczeniem" - mówi lider kijowskiego oddziału "Obrony pracy" Oleg Wiernik. Twierdzi, że przyczyn tego należy szukać w latach 90. "Przemysł był wtedy w stanie upadku, praca w fabryce nieszanowana i niskopłatna. A przedsiębiorcza młodzież szła do handlu. I dziś właśnie ci przedsiębiorczy ludzie, którzy pracują w handlu, zaczynają jednoczyć się w obronie swoich praw" - twierdzi Wiernik.
 
20 lipca 2008, Kijów
 
 
Zobacz też:
Hiper wyzysk w Auchan trwa!
Bogusław Ziętek, Tesco - dla ciebie, dla rodziny
Zmieniony: środa, 23 lipca 2008 15:41
 
Stworzyć dwa, trzy... wiele Wietnamów.
Ernesto Guevara
Reklama