Kraj Krajowy Indeks Wyzyskiwaczy Magdalena Ostrowska, Elastyczny wyzysk studenta
Magdalena Ostrowska, Elastyczny wyzysk studenta PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
Kraj - Krajowy Indeks Wyzyskiwaczy

Nie od dziś wiadomo, że nie dla wszystkich czas studiów to okres beztroskiej zabawy i przedłużonej młodości. Wielu studentów musi pracować, by opłacić naukę i zarobić na utrzymanie w obcym mieście. To właśnie studenci są główną grupą, z której pracowników rekrutują duże sieci handlowe i usługowe. Staraliśmy się dowiedzieć, jak wygląda praca w takich sieciach.

Sieć KFC (Kentucky Fried Chicken)  – należąca do American Restaurants  – zachwala na swojej stronie internetowej znaczenie „naczelnych wartości”, sprawiających, że „ludziom podoba się praca w naszej firmie”. Nieco odmienne zdanie mają młodzi ludzie pracujący w sieci KFC.

 – Pracuję w KFC od 1,5 roku, a to dość długo jak na tę firmę, bo rotacja pracowników jest tu duża  – opowiada Monika, studentka III roku stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim.  – Przez ten czas ani razu nie dostałam premii, mimo że pracuję ponad wyznaczone w firmie normy.

Monika jest zatrudniona w call center, gdzie przyjmuje się zamówienia na dostawę do domu.  – Dziennie realizujemy około 10 tys. takich zamówień i to tylko w jednej restauracji. Ja sama wyrabiam średnio 5 tys. zł zysku dziennie, ale to nie przekłada się na zarobki  – informuje Monika.  – W call center mamy stawkę 7 zł za godzinę pracy, a osoby zatrudnione w restauracji, przy obsłudze klientów i produkcji, mają jeszcze niższe stawki. O podwyżkach nie mamy co marzyć, niezależnie od wyników sprzedaży i tego, że co pewien czas firma podnosi ceny produktów  – dodaje.  – Teoretycznie istnieją premie, na przykład za obecność czy dobre wyniki, ale w praktyce dostaje je kilka osób, o których trudno powiedzieć, by miały jakieś dobre wyniki.

Zdecydowana większość zatrudnionych w KFC pracuje na umowę-zlecenie, pozwalającą pracodawcy obniżyć koszty pracy, a także ułatwiającą szybkie zwolnienie pracownika. Zatrudnieni na umowę zlecenie nie są chronieni przepisami Kodeksu pracy, ponieważ jest to umowa regulowana przez Kodeks cywilny.  – Oczywiście, nikt nawet nie marzy o założeniu związków zawodowych, ani nie upomina się głośno o poprawienie warunków pracy, żeby nie wylecieć  – mówi Monika. Tylko nieliczni, głównie kierownicy, są zatrudnieni na umowę o pracę.

 – Na zlecenie pracują nie tylko studenci, którzy i tak mają ubezpieczenie na uczelni, ale też starsi pracownicy, zwłaszcza starsze kobiety, które muszą się godzić na takie warunki, bo mają kiepską pozycję na rynku pracy  – wyjaśnia studentka.  – Stawki są takie same dla wszystkich, niezależnie od tego, czy ktoś jest studentem, czy nie. W dodatku, jak wyjaśnia Monika, wszyscy mają w umowach podaną stawkę netto.

Konsekwencją pracy na umowę zlecenie jest m.in. to, że pracodawcy nie obowiązują przepisy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, nie musi wypłacać dodatkowych pieniędzy za nadgodziny i nie ma obowiązku udzielić pracownikowi urlopu. Zdaniem Moniki i innych studentów zatrudnionych w KFC, to właśnie jest dla nich największym problemem.

 – Teoretycznie mamy elastyczny czas pracy, możemy sobie sami ustalać godziny, w których pracujemy, tak żeby dostosować pracę do zajęć na uczelni  – informacje Moniki potwierdza Tomek, student I roku ochrony środowiska na prywatnej uczelni.  – Takie informacje znalazłem na stronie internetowej firmy i dlatego zdecydowałem się pracować w tej restauracji. W praktyce to wygląda zupełnie inaczej.

Zatrudnieni w KFC studenci zgłaszają kierownikom godziny, w jakich są gotowi pracować, zaś kierownicy układają grafik. W praktyce dzieje się tak, że studenci poznają grafik w ostatniej chwili, gdy nie można go już zmienić, a ich sugestie zwykle nie są uwzględniane.

 – Komuś z zewnątrz może się wydawać, że chcemy pracować jak najdłużej, bo mamy płacone od godziny, ale to nie do końca prawda  – wyjaśnia Monika.  – Czasem chcielibyśmy mieć więcej wolnego, choćby po to, żeby odpocząć, ale to niemożliwe.

 – Wkurzyłem się, bo nie mogłem pojechać do rodziny na Wszystkich Świętych  – mówi Tomek, który pochodzi spod Zamościa i odkąd zaczął pracować w KFC, nie może wyrwać się na weekend do rodziców.  – Może to jest elastyczny grafik, ale nie wiem dla kogo, bo na pewno nie dla pracowników.

 – Pracujemy we wszystkie święta i wolne dni, ja też 1 listopada musiałam pracować. Podobnie będzie 11 listopada, gdy większość pracowników będzie miało wolne  – informuje Monika.  – U nas w święta mają wolne tylko ci, którzy pracują w restauracjach znajdujących się w hipermarketach, bo sklepy są wtedy zamknięte. Samodzielne restauracje nawet w Wigilię pracują do godziny 23, w drugi dzień świąt to samo i w Nowy Rok...  – wylicza.  – Dla firmy to dobre, bo w święta jest więcej zamówień. Dla pracowników tylko taka różnica, że w świąteczne dni mamy stawkę wyższą „aż” o złotówkę, bo mamy 8 zł za godzinę  – ironizuje studentka.  – Nie możemy się doprosić o wolne dni, bo grafiki są już poustalane.

Zatrudnieni w KFC i podobnych restauracjach mają świadomość, że są wyzyskiwani, a jednocześnie czują się bezradni.  – Tylko narzekamy po cichu, ale nikt nie odważy się podskoczyć, bo wyleci z roboty. A wylecieć łatwo, rotacja pracowników jest bardzo duża, część sama odchodzi, bo ma dosyć  – mówi Tomek.  – Oficjalnie przy rekrutacji są jakieś testy, rozmowy kwalifikacyjne, ale tak naprawdę te testy robi się do skutku i przyjmują do pracy wszystkich, jak leci.

Monika dodaje, że frustruje ją też świadomość tego, jak duże obroty ma restauracja, zwłaszcza w dni świąteczne, i że ich wysiłek nie ma żadnego odzwierciedlenia w zarobkach.  – W dodatku od jakiegoś czasu musimy sami szkolić nowych pracowników. Oczywiście, nie mamy z tego tytułu żadnych dodatkowych pieniędzy  – podkreśla.

Na stronie internetowej KFC zachęca do pracy, oferując pracownikom różnego rodzaju świadczenia, m.in. opiekę medyczną, szkolenia, fundusz inwestycyjny itd. Pracujący w KFC studenci, z którymi rozmawialiśmy, na wieść o tych świadczeniach robią wielkie oczy.

Podobny system pracy obowiązuje w innych sieciach gastronomicznych.  – Tylko w McDonalds' mają trochę wyższe stawki. KFC, razem z Pizza Hut i Burger Kingiem, należy do sieci American Restaurants i tam wszędzie jest tak samo  – twierdzi Monika.

„Rozwój firmy AmRest jest bezpośrednio związany z rozwojem jej ludzi. W AmRest traktujemy naszych pracowników tak, jak chcemy, żeby byli traktowani nasi klienci. (...) Naszym celem jest uczynić życie naszych klientów i pracowników bardziej radosnym i przyjemnym. Wszystkie działania skupiamy na tym, by przewyższać oczekiwania klientów, a naszym pracownikom dać większe możliwości rozwoju”  – głoszą spece od wizerunku na stronie internetowej firmy.·

 



AmRest (d. American Restaurants), skupiające sieci: KFC, Pizza Hut i Burger King, zatrudnia ponad 8 000 osób. AmRest zarządza w Polsce 135 restauracjami, w tym 46 lokalami Pizza Hut i 89 lokalami KFC.

Pierwsza restauracja KFC w Polsce została otwarta w 1993 r. Obecnie KFC ma w Polsce 79 samodzielnych restauracji i 10 lokali typu „2 w 1”. Oprócz tego funkcjonują także restauracje typu Drive-Thru dla kierowców. KFC ma ponad 9 400 restauracji w 90 krajach świata.

 

 

Źródło: Trybuna Robotnicza

 
Stopniowo coraz bardziej owładała mną niewiara, aż wreszcie dokonała się całkowicie. Postępowała wszakże tak wolno, że nie odczuwałem żadnego niepokoju i od tego czasu nie wątpiłem nigdy ani przez chwilę, że moje wnioski są prawdziwe. Trudno mi doprawdy pojąć, że ktokolwiek mógłby sobie życzyć, aby wiara chrześcijańska była prawdziwa. Bo gdyby tak było, to bezpośrednia wymowa Ewangelii jest, jak się zdaje, taka, iż ludzie, którzy nie wierzą - a do nich należy zaliczyć mego ojca, brata i prawie wszystkich najlepszych przyjaciół - są skazani na wieczne potępienie.
Karol Darwin
Reklama
 

 Wymiatamy